Kiedyś była tam szkoła. Dziś można tu zjeść wyjątkowe kartacze, pierogi, placki i babkę ziemniaczaną

OPRAC.:
Martyna Tochwin
Martyna Tochwin
Kartacze, pierogi, placki i babka ziemniaczana – Dworek Wincenta kusi tradycyjną, podlaską kuchnią.
Kartacze, pierogi, placki i babka ziemniaczana – Dworek Wincenta kusi tradycyjną, podlaską kuchnią. produkty.podlaskie.eu
Kartacze, pierogi, placki i babka ziemniaczana – Dworek Wincenta kusi tradycyjną, podlaską kuchnią. Tradycyjną, bo miejsce zobowiązuje. Restauracja powstała na bazie dawnej, 100-letniej dziś, szkoły w Wincencie. Podstawą kuchni Dworku Wincenta jest domowy smak i lokalne produkty.

- Miejsce, w którym teraz jesteśmy, to najstarsza część naszego obiektu. Liczy około 100 lat. – opowiada Lilla Wyka, właścicielka Dworku Wincenta. – Dawniej była tu szkoła, którą pamiętam, bo została zamknięta ok. 2000 r. Zawsze miałam cichą nadzieję, że w przyszłości zwiążę życie z tym miejscem.

Biały dworek na wsi

Pani Lilla Wyka jest rodzinnie związana z Wincentą. I choć sama urodziła się w Piszu, mieszkała w Kolnie, to jej dziadek i pradziadek byli z Wincenty. Pradziadek pracował w ówczesnym urzędzie celnym w Wincencie.

- Bo to była ostatnia wieś przed Prusami, dlatego tu był urząd celny – wyjaśnia Lilla Wyka [do dziś w Wincencie znajduje się budynek komory celnej z połowy XIX w. - dop. red.]. – Dziadek zajmował się rybołówstwem. Założył sąsiedzką spółkę i na Pisie łowili ryby, które oddawali do spółdzielni. Ja często do Wincenty przyjeżdżałam na wakacje, lubiłam wieś i zawsze marzyłam o domu na wsi.

Zamiast domku na wsi Lilla Wyka wraz z mężem w 2015 r. zamieszkali w Dworku Wincenta, rozbudowali budynek starej szkoły, powiększyli przestrzeń. A miejsce na rodzinne uroczystości dla okolicznych mieszkańców, z czasem stało się popularne wśród turystów zmierzających w kierunku pobliskich, mazurskich jezior. Pomysł na klasyczne, podlaskie menu – okazał się strzałem w dziesiątkę.

Zięć w kuchni

- To był skok na głęboką wodę, bo nie miałam wcześniej nic wspólnego z gastronomią - przyznaje pani Lilla. – Gotować jednak lubiłam od zawsze. Uczyła mnie siostra mojego dziadka. Od dzieciństwa siedziałam u niej w kuchni, robiłam weki, pierogi. Nauczyła mnie gotować "kólewski rosół" – podkreśla.

Jednak, aby otworzyć restaurację państwo Wyka potrzebowali fachowej pomocy. Dlatego zatrudnili doświadczoną w branży panią, która dała początek ich kuchni.

- Ale całe menu, pomysł na nie i główne smaki, jakie są w naszej kuchni, układaliśmy sami z pomocą zatrudnionych kucharzy – mówi właścicielka. – I tak jest do dziś, to nasze rodzinne receptury. Mamy wsparcie zięcia, który jest kucharzem z dużym, także zagranicznym, doświadczeniem. Jak do nas przyjeżdża, od razu zakłada fartuch i idzie do kuchni. Sprawdza, proponuje różne nowości. A my jesteśmy testerami – śmieje się pani Lilla.

Powrót dla kartaczy

Podstawą kuchni Dworku Wincenta jest domowy smak i lokalne produkty.

- Klient szuka u nas domowej, tradycyjnej, ale regionalnej kuchni. A do tego potrzeba dobrych, sprawdzonych produktów – wyjaśnia Lilla Wyka i wylicza: - Świeże mięso bierzemy z pobliskiej masarni, nigdy z dyskontu! Warzywa, oprócz swoich z własnego ogródka, od lokalnych rolników. Zwłaszcza ziemniaki, bo są ważne w naszej kuchni.

Ziemniaczany smak to przede wszystkim placki, babka ziemniaczana i kartacze. Te ostatnie są chlubą dworku Wincenta. Duże, okrągłe, miękkie z bogatym, mięsnym nadzieniem. Podawane z surówką z kiszonej kapusty i oblane skwarkami.

- Nasi klienci je uwielbiają – przyznaje Lilla Wyka. – Mamy wielu takich, którzy jadąc co roku na Mazury zawsze do nas przyjeżdżają. Nawet jak mamy zarezerwowana salę, to zjedzą choćby na zewnątrz, ale bez kartaczy nie odjadą – śmieje się.

Tuż po kartaczach równie ważne są pierogi. Te tradycyjne mięsne, ruskie, z kapustą i grzybami, i te sezonowe: z kurkami, jagodami, szpinakiem.

- Latem to oczywiście z jagodami, tutejszymi, z naszego lokalnego ryneczku – wymienia pani Lilla.

Dworek Wincenta - okazały, jasny i przestronny z dużym ogrodem i miejscem na spacery, jest też często wybierany na uroczystości rodzinne, wesela, spotkania firmowe i okolicznościowe. Można także tu przenocować.

- Goście nas lubią, często do nas zajeżdżają, ceny mamy przyjazne – zachęca pani Lilla. – I najczęściej jest tak, że jak ktoś zasmakuje w naszej kuchni, zawsze do nas wraca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kolno.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie